Przepis na wakacyjny lub weekendowy odpoczynek większości osób wygląda niemal identycznie: rezerwacja pokoju z wyprzedzeniem, walka o miejsce parkingowe pod hotelem, śniadanie w formule szwedzkiego stołu w ściśle określonych godzinach i maszerowanie gęsiego po zdeptanych przez tysiące turystów deptakach. Dla jednych to definicja relaksu, dla innych – udręka, która z prawdziwym resetem nie ma nic wspólnego. Jeśli czujesz, że turystyczne kurorty bardziej Cię męczą, niż regenerują, czas zmienić zasady gry.